Przekroczyć próg - Równy dostęp osób niewidomych i słabowidzących do życia społecznego i zawodowego.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

Strona główna
Czcionka:   A domyślna |A średnia |A duża | zmień kontrast |
Jesteś tutaj: Strona główna » Wywiady

Anna Żórawska - Kultura bez Barier (12 luty 2013)

Anna Żórawska

Wystarczy raz wziąć udział w wydarzeniu bez barier: seansie, spektaklu, wystawie z audiodeskrypcją,  napisami dla niesłyszących, tłumaczeniem na język migowy, by wiedzieć i mówić, jak ważna jest kultura bez barier.

 

Pani Aniu, na początku proszę przyjąć moje gratulacje z tytułu powołania Pani do Społecznej Rady Kultury. Jakie nadzieje wiąże Pani z pracą w tym zespole?

Chciałabym, by w środowisku twórców, menadżerów kultury, ale również odbiorców, udało się spopularyzować ideę i praktykę stałego udostępniania wydarzeń kulturalnych osobom z niepełnosprawnością wzroku i słuchu. Ideałem byłoby zbudować programy w mieście, w których pojawią się środki finansowe na przystosowanie oferty kulturalnej dla naszych widzów.

 

W składzie Społecznej Rady Kultury zasiadają niemalże sami działacze kultury, osoby związane z 3 sektorem. Czy to optymalny skład? Czy homogeniczność jest atutem, czy jednak czasami przeszkadza w pracy?
Nie widzę w tym niczego niewłaściwego. W Radzie spotkali się aktywiści, ludzie, którzy są nastawieni na dialog i konkretne działanie. Jestem przekonana, że we współpracy osiągniemy więcej, dlatego nie neguję składu SRK.  W praktyce może być różnie, jednak staram się patrzeć na życie optymistycznie.

 

Moje poprzednie pytanie miało drugie dno. Tym dnem jest aspekt ekonomiczny i polityczny. Wszakże jednym z podstawowych problemów organizacji non-profit jest niedostateczna liczba środków finansowych. Według Pani, włączenie do zespołu ekonomistów i samorządowców ma sens?
To na pewno nie zaszkodzi. Każdy wnosi coś od siebie, konkretne wartości, doświadczenia, a te mają służyć w tym wypadku kulturze. Choć reprezentujemy różne dziedziny, naszym wspólnym zadaniem jest wypracowanie najlepszych rozwiązań dla kultury. Może się to udać, gdy spojrzymy na nią jak najszerzej. Jestem przekonana, że zarówno ekonomiści jak i samorządowcy są ważni i potrzebni, oni mogą wskazać nam np. możliwości pozyskiwania środków finansowych.


Porozmawiajmy o Fundacji Kultury bez Barier. Jej historia jest bardzo bogata, bo odnosi się do kilku innych organizacji i inicjatyw…

Fundacja Kultury bez Barier swój początek ma w Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, w której od 2008 roku był prowadzony projekt „Poza Ciszą i Ciemnością”. Jego pierwszą odsłoną stało się kino. Do tej pory udało się przystosować prawie 30 tytułów.  Stworzyliśmy do nich audiodeskrypcję i napisy. Najnowszy, „Obława” w reż. Marcina Krzyształowicza, jest już do kupienia na DVD, oczywiście  w wersji dla osób niewidomych i niesłyszących. Od maja 2009 roku systematycznie, co miesiąc zapraszaliśmy osoby z niepełnosprawnością także do teatru. Dziś możemy poszczycić się 47 spektaklami przygotowanymi dla widzów niewidomych i niesłyszących w 16 teatrach. W 2010 roku rozpoczęliśmy pracę nad audiodeskrypcją i materiałami wspierającymi w muzeach. Udostępnione przez nas ekspozycje są w Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Narodowym w Warszawie, Muzeum Fryderyka Chopina, na Zamku Królewskim oraz w Domu Spotkań z Historią w Warszawie. Te wszystkie działania realizowaliśmy jeszcze pod szyldem Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”. W 2012 roku, już jako  Fundacja Kultury bez Barier, zorganizowaliśmy pierwsze Forum Kultury bez Barier, na które zjechali się z całej Polski twórcy audiodeskrypcji i napisów dla niesłyszących. Przystosowaliśmy też po raz pierwszy w historii Polski kabareton dla osób niewidomych i niesłyszących.

 

Fundacja Kultury bez Barier przejęła w spadku efekty wszystkich wcześniejszych działań. Które są szczególnie cenne i kontynuowane?
Chcemy kontynuować wszystko, co działo się w Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” na rzecz włączania osób z niepełnosprawnością wzroku i słuchu w rytm życia kulturalnego i społecznego. Chcemy też tworzyć nowe projekty. Na to wszystko złożyliśmy wnioski o środki finansowe.  Niestety, już dziś wiemy, że na projekt, na którym zależało nam najbardziej, tj. na udostępnianie przedstawień teatralnych, nie uzyskaliśmy wystarczającej liczby punktów.
Każde działanie jest dla nas równie ważne, ponieważ otwiera przed osobami niewidomymi i  niesłyszącymi zupełnie nowe światy. Jednak największym uznaniem cieszą się właśnie wydarzenia w teatrze, na które póki co nie mamy żadnej dotacji. Dlaczego właśnie teatr? Teatr fascynuje i inspiruje największą liczbę osób zaangażowanych w projekt, począwszy od nas organizatorów, przez tworzących skrypty audiodeskrypcji i napisy, po samych odbiorców. Teatr jest żywą materią, tu wszystko może się wydarzyć. To tu odbiorców oczarowuje atmosfera, jaką budują twórcy i aktorzy przedstawień. I wreszcie to dzięki teatrowi, wielu naszych widzów czuje się godnym odbiorcą kultury, o której może dyskutować ze swoimi pełnosprawnymi znajomymi i rodziną. Na razie nie wierzę w to, że może nie być nowych spektakli bez barier. Ufam, że znajdą się środki, a odwołanie w Programach Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyniesie pozytywne efekty.


W Warszawie działa kilka organizacji i teatrów, które są przyjazne osobom niepełnosprawnym. Czy to efekt współpracy i wymiany dobrych praktyk?
Większość teatrów, które miały w ofercie spektakl przystosowany dla widzów z niepełnosprawnością wzroku i słuchu to efekt naszych starań i rozmów z przedstawicielami tych scen. Dziś po 4 latach systematycznej pracy jest już znacznie łatwiej przekonać osoby decyzyjne, że audiodeskrypcja i napisy dla niesłyszących w teatrze to nic inwazyjnego dla samego spektaklu. A takie głosy były. Budujemy nową jakość przedstawień i widzimy, że nasza konsekwencja w działaniu nie tylko procentuje, ale również zaczyna być doceniania przez osoby, które za naszą namową zapraszają do siebie widzów niepełnosprawnych.


Nie obawia się Pani sytuacji, w której zaczniecie między sobą konkurować? Rozmawiając jakiś czas temu z Adamem Pietrasiewiczem – prezesem spółdzielni socjalnej Akces Lab, usłyszałem: „Znamy się, spotykamy się w różnych miejscach, dyskutujemy sobie miło, ale jesteśmy konkurentami”.

Zdrowa konkurencja jest potrzebna każdemu przedsięwzięciu. To ona pobudza wyobraźnie, kreuje nowe przedsięwzięcia i motywuje do podejmowania wyzwań. Jeśli nawet będziemy konkurować, a owocem tego będą nowe wydarzenia bez barier, to i tak jesteśmy zwycięzcami, każdy z nas. Odbiorcy i my, organizacje. Na razie jednak w Fundacji Kultury bez Barier stawiamy na dialog i współpracę. I to jest podstawa naszych relacji z różnymi organizacjami. Ktoś może powiedzieć, że konkurujemy, ale my od kilku lat udowadniamy, że można razem działać.


Czy można mówić o Warszawie, jako miejscu dla ludzi aktywnych i przede wszystkim kreatywnych? Otwartych na nowe pomysły, nie bojących się wyzwań? Pytam, bo liczba inicjatyw kulturalnych na rzecz osób niepełnosprawnych w stolicy przewyższa wszystkie pozostałe w skali kraju.
Warszawa choćby z uwagi na liczbę mieszkańców, ma większe szanse na to, że znajdzie się tu więcej osób, które są aktywne i chcą tworzyć dostępną kulturę. Nie lekceważyłabym jednak inicjatyw podejmowanych przez organizacje, instytucje w innych miastach, miejscowościach, których działania zasługują na wyróżnienie, jak chociażby: wystawa w Muzeum Narodowym w Poznaniu, 5 zmysłów. Audiodeskrypcja, czy Festiwal Kultury i Sztuki w Płocku Stowarzyszenia De Facto, który jest dedykowany osobom niewidomym.


W takim razie, które województwa (miasta) w sposób szczególny otwierają się na potrzeby osób niepełnosprawnych?
W Polsce wiele miast od lat działa na rzecz osób niepełnosprawnych. Instytucje, organizacje, a także samorządy pozytywnie zakręcone na punkcie udostępniania wydarzeń kulturalnych można znaleźć w Gdyni, Katowicach, Białymstoku, Wrocławiu, Stalowej Woli, czy też w wymienionych już wcześniej Poznaniu i Płocku. Każda z inicjatyw jest ciekawa i cenna, ponieważ prowadzi do upowszechniania idei dostępności kultury dla osób niepełnosprawnych.


W jednej z naszych rozmów, poruszyłem sprawę multipleksów. Czy jest nadzieja, aby wielkie, sieciowe kina wprowadzały seanse z audiodeskrypcją i tłumaczeniem w języku migowym?
Chciałabym w to wierzyć. Jednak prawdopodobnie stanie się to dopiero w sytuacji, gdy jeden czy drugi Multipleks dostanie filmy z audiodeskrypcją, napisami dla niesłyszących, czy tłumaczeniem na język migowy. Dlatego staramy się przekonywać, by już na etapie planowania budżetu filmu myśleć o udogodnieniach dla osób z niepełnosprawnością wzroku i słuchu. Tak przygotowany film będzie musiał być pokazany, choćby w wybrany dzień.
Żaden multipleks nie jest zainteresowany produktem niekompletnym, do którego, chcąc go udostępnić, musiałby dopłacić. Mówię tutaj o pieniądzach za napisanie audiodeskrypcji, o zatrudnieniu lektora, który przeczytałby audiodeskrypcję, o zaangażowaniu tłumacza języka migowego lub osoby, która wykona napisy dla niesłyszących. Za wszystko trzeba zapłacić. Wiemy, bo my tak robimy, by móc zaprosić osoby niepełnosprawne do kina. Na uznanie tym bardziej zasługuje film „Imagine” Andrzeja Jakimowskiego, który od razu z audiodeskrypcją trafił na duży ekran. Stało się tak, bo twórcy filmu zadbali o to, by dołączyć ją do kopii cyfrowej.


Proszę napisać, jakie filmy cieszą się największym zainteresowaniem niewidomych i niesłyszących? Czy są gatunki filmowe, które z racji np. natężenia dźwięków (np. sceny batalistyczne) nie są dostosowywane do potrzeb osób z niepełnosprawnością?
Nawet gdybym odpowiedziała, nie byłaby to obiektywna odpowiedź. Moglibyśmy wskazać gatunki filmów cieszących się największym zainteresowaniem widzów, gdyby wszystkie filmy były dostępne. Tymczasem udostępniamy te filmy, na które dostajemy zgodę, albo te, których dystrybutorzy sami się do nas zgłoszą. Filmów, do których zostały przygotowane audiodeskrypcja i napisy dla niesłyszących jest niewiele. Jest to wciąż tylko kilkadziesiąt tytułów. W porównaniu z całością produkcji to promil.
A tymi, które ściągnęły do nas największą liczbę odbiorców, były zawsze filmy najnowsze, pokazywane u nas z niewielkim opóźnieniem, w stosunku do premiery w kinach. Na pokazach „Nietykalnych” czy „Róży” sale wypełnione były po brzegi. A są to przecież zupełnie odmienne gatunki i tematyka.


A jakiś hit kinowy bądź teatralny? Najwyższa frekwencja i aplauz na stojąco.

Oczywiście są filmy i spektakle, które poruszają naszych odbiorców: „Róża’, „Nietykalni”, a w teatrze chociażby „Nasza Klasa” Tadeusza Słobodzianka czy „Zły” Tyrmanda. Ale pamiętajmy, że jesteśmy na początku drogi. Każdy spektakl, który udostępniamy cieszy się zainteresowaniem, odbierany jest z wdzięcznością. Rzadko krytykuje się prezentowane tytuły. Powoli się to zmienia, widzowie stają się krytyczni, dzięki czemu i my wiemy po co sięgać, jak pracować nad audiodeskrypcją. Mam nadzieję, że za kilka lat, gdy oferta kulturalna będzie na tyle bogata, że da osobie niepełnosprawnej możliwość wyboru, poznamy gusta niewidomych i niesłyszących. Póki co to my dokonujemy wyboru. Staramy się rozsądnie zarządzać pieniędzmi nam powierzonymi. Sięgamy po dobre produkcje, albo takie, na których zależy naszym odbiorcom, bo akurat usłyszeli od pełnosprawnych przyjaciół, że warto coś zobaczyć.
Wiele dobrego się dzieje, dlatego liczę, że w perspektywie kilku lat nastąpią pozytywne zmiany i wydarzenia bez barier będą codzienną praktyką, a nie chlubnym wyjątkiem.


Specjalne życzenia do zaprezentowana na deskach scenicznych?
Od naszych widzów? Oczywiście, wielu naszych odbiorców sygnalizuje nam, na czym im zależy, co chcieliby zobaczyć. Na ich prośbę, powołując się na ich wypowiedzi, kierujemy pisma do instytucji kultury, by zapewniły osobom niepełnosprawnym komfortowy odbiór prezentowanego dzieła. Tak było w przypadku TR w Warszawie. Jak tylko wysłaliśmy zaproszenie na spektakl „Między nami dobrze jest” Masłowskiej do Rozmaitości, mieliśmy komplet zgłoszeń, mimo że w tym samym czasie udostępniony został inny spektakl w Warszawie.
Podobnie dzieje się w innych miastach. W Poznaniu, gdzie współpracujemy z Teatrem Nowym i Polskim,  gdy tylko ogłosimy nowe spektakle bez barier, prawie natychmiast wykorzystujemy naszą rezerwację. To dla nas organizatorów dowód na to, że ludzie tylko czekają, by wyjść z domu, zobaczyć spektakl, że nasza praca ma sens. Wspaniale byłoby, gdyby osoby decydujące o środkach finansowych również to dostrzegły.

 

Jakiś czas temu Andrzej Wajda napisał list do dystrybutorów filmowych w sprawie dostosowywania filmów do możliwości osób niewidomych. Czy takich ambasadorów kultury bez barier jest więcej? To, że są potrzebni nie ulega wątpliwości. Podam przykład Jerzego Łącznego – niewidomego redaktora Radia Merkury, który został jednym z dwunastu ambasadorów na Euro2012. Od tego czasu miasto Poznań jest znacznie bardziej przyjazne, a takie pomysły jak niewidzialne mieszkania czy konsultacje z Janem Gehlem muszą budzić podziw.
Zdecydowanie tak, im więcej wystąpień autorytetów kulturalnych, zaangażowania samych osób z niepełnosprawnością i ogólnie społeczeństwa, tym mniej argumentów przeciw dostępności wydarzeń kulturalnych. W sprawach ważnych dla dobra środowiska osób z niepełnosprawnością, które jest wykluczone z życia kulturalnego, powinniśmy mówić jednym głosem. Wówczas nikt nie zaneguje sensowności naszych działań na rzecz kultury bez barier.

 

Co można jeszcze zrobić, aby co raz częściej mówiło się o kulturze bez barier?
Co trzeba zrobić? Wystarczy raz wziąć udział w wydarzeniu bez barier: seansie, spektaklu, wystawie z audiodeskrypcją,  napisami dla niesłyszących, tłumaczeniem na język migowy, by wiedzieć i mówić, jak ważna jest kultura bez barier. Gwarantuję, że jeden raz wystarczy.


Dziękuję za rozmowę (Mirosław Górka)

 

Anna Żórawska – prezes Zarządu Fundacji Kultury bez Barier, wiceprzewodnicząca Społecznej Rady Kultury przy Prezydent m.st. Warszawy. Wykształcenie wyższe, kierunek: Edukacja Medialna i Dziennikarstwo na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Pomysłodawczyni i koordynatorka projektu "Poza Ciszą i Ciemnością". Od 5 lat działa na rzecz udostępniania kultury osobom niepełnosprawnym sensorycznie. Od stycznia 2011 roku koordynuje projekt pilotażowy "Kultura bez barier" dla Biura Polityki Społecznej i Biura Kultury Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy, który ma za zadanie zaktywizować bezpośrednio przedstawicieli miejskich placówek kulturalnych do działań na rzecz zniesienia barier w ich instytucjach i udostępnienia wydarzeń dla osób niewidomych oraz niesłyszących. W wolnym czasie wolontariuszka w Zarządzie Fundacji Mam Marzenie. Mama Franka.
www.kulturabezbarier.org

Linki